News

Nowinki 2025 – w modelach S i X Tesli

Tesla Model S i X (2025) – odświeżone flagowce z cichym rozmachem?

Modele S i X zyskały właśnie nową wersję na rok 2025. Nie są to pojazdy zrewolucjonizowane, ale zmiany – choć z pozoru kosmetyczne – są zauważalne zarówno dla oka, jak i podczas jazdy. Co się zmieniło?

Czy warto się zainteresować nową wersją, a może poczekać jeszcze chwilę na większy przeskok technologiczny?

Więcej za więcej, czyli ceny niestety w górę

Tesla podniosła ceny modeli S i X o około 4 500–5 000 dolarów. Model S Long Range kosztuje teraz 84 990 USD, a wersja Plaid – 99 990 USD. Model X startuje od 89 990 USD, a jego wariant Plaid od 104 990 USD. To ruch, który może zniechęcić niektórych klientów, ale producent uzasadnia go m.in. poprawkami w komforcie jazdy i estetyce.

Lepszy zasięg i… więcej ciszy

Model S Long Range oferuje teraz zasięg do 660 kilometrów – to najlepszy wynik w historii tego modelu. Model X również nieco poprawił zasięg. Zdecydowanie ciekawszą zmianą jest jednak nowy układ aktywnego tłumienia hałasu – tzw. ANC. Dzięki temu podróż jest znacznie cichsza, nawet przy większych prędkościach.

W połączeniu z lepiej dostrojonym zawieszeniem, jazda Teslą S lub X staje się bardziej luksusowa niż wcześniej – mniej sztywna, a bardziej płynna. Nie przypomina już jazdy taczką, jak niektórzy określali jazdę autami Tesli. Teraz to zdecydowanie bardziej luksusowa wersja taczki… taki żarcik oczywiście:)

Delikatny lifting, który naprawdę widać

Nowy Model X, a właściwie ten sam ale poddany liftingowi, może się naprawdę podobać, od strony wizualnej.

Zmienił się wygląd przedniego zderzaka – został on przeprojektowany, a przy okazji pojawiła się nowa, subtelna kamerka. Ten detal może z czasem umożliwić lepsze działanie funkcji takich jak Smart Summon, parkowanie automatyczne czy funkcje ADAS.
W wersji Plaid uwagę zwracają też zmodyfikowane dyfuzory i detale aerodynamiczne – to ukłon w stronę kierowców lubiących bardziej sportową jazdę. Choć tu raczej kierowców bym nie zachęcał. W końcu zapanować nad 1020 końmi mechanicznymi, nie jest rzeczą łatwą.

Ciekawym akcentem stylistycznym jest matowe logo Tesla na masce – koniec z chromowanym błyskiem. To drobna zmiana, ale świadoma: Tesla stawia na bardziej stonowaną, prestiżową estetykę. jak to się mówi? Czasami mniej – znaczy więcej. I chyba coś w tym jest.

Wnętrze: ambient, elegancja i oddech

Wnętrze? Minimalizm pozostał i to zdecydowanie dobry kierunek. Choć teraz jest on bardziej wysublimowany, żeby powiedzieć elegancko:)

We wnętrzu pojawiło się oświetlenie ambientowe – ciągnące się przez drzwi i deskę rozdzielczą, dynamiczne, zsynchronizowane z trybami jazdy i efektami wizualnymi. Można to uznać za próbę dogonienia konkurencji, która oferuje ambient już od kilku lat.

W Modelu X pojawiło się też więcej przestrzeni – około 70 litrów dodatkowej pojemności. To zauważalne przy pakowaniu bagaży na dłuższy wyjazd z rodziną. Więcej miejsca, więcej przestrzeni… o to chodzi. Wsiadając w takie auto i mając do przejechania jednego dnia 1000 km, musimy mieć wygodę. A tą zapewnia miedzy innymi, zwiększona przestrzeń wewnątrz auta.

Kamera z przodu i lepszy autopilot?

Nowością, na którą wielu czekało, jest przednia kamera. To niewielki, ale strategiczny dodatek, który może z czasem umożliwić lepsze działanie zaawansowanych funkcji jazdy autonomicznej. Tesla testuje obecnie m.in. funkcję „Actually Smart Summon” – kamera z przodu może być niezbędna, by pojazd rozpoznawał przeszkody i poruszał się bardziej naturalnie.

A teraz mniej pozytywnie: więcej masy, mniej prędkości

Zmiany mają jednak swoją cenę. Model S Plaid przytył o 12 kilogramów, a Model X Plaid aż o 83 kg. Wow, całkiem sporo! W efekcie Tesla ograniczyła maksymalną prędkość wersji Plaid – w Modelu S wynosi teraz 149 mph (czyli 240 km/h), a nie jak wcześniej 200 mph (ponad 320 km/h). Owszem, nadal są to auta piekielnie szybkie, ale formalnie: są teraz wolniejsze. Przynajmniej na papierze, wygląda to dużo gorzej niż wcześniej.

Warto też wiedzieć, że kierownica typu yoke dostępna jest standardowo tylko w wersji Plaid. W innych wariantach trzeba za nią dopłacić około 1 000 dolarów.

Czego nadal brakuje?

To nie jest technologiczna rewolucja. Tesla wciąż nie wprowadziła w Modelach S/X:
– instalacji 800 V,
– technologii steer-by-wire (sterowania bez mechanicznego połączenia),
– ogniw 4680,
– architektury 48 V (obecnej np. w Cybertrucku).

Czyli mówiąc wprost: nie mamy tu dużych zmian z zakresu inżynierii, a jedynie dopracowanie tego, co już wcześniej działało całkiem dobrze.

Kolory i detale, które pokochają body shopy – to coś dla nas:)

Dla właścicieli warsztatów zajmujących się Teslami, bardzo istotne będą nowości stylistyczne. W palecie lakierów pojawiły się nowe odcienie – Frost Blue i Glacier Blue, które już dziś cieszą się dużym zainteresowaniem. W połączeniu z nowymi detalami matowego wykończenia i ambientem we wnętrzu daje to świetną bazę do stylizacji czy indywidualnych projektów nadwozia. Będzie pole do popisu…

Nowe wersje Modelu S i X to lifting – to żadna rewolucja. Ale lifting jest przemyślany i logiczny. Tesla poprawia komfort, wprowadza lepszą izolację, ciekawsze detale wizualne i dodaje elementy, które w przyszłości mogą ułatwić wprowadzenie bardziej zaawansowanego autopilota.

To dobre auta, które stały się jeszcze lepsze niż wcześniej – ale nadal czekamy na ich następców, którzy przyniosą prawdziwy przełom technologiczny. Zapewne się doczekamy ale kiedy? Kto to wie…

Fot: x.com/DirtyTesLa, x.comSawyerMerritt, x.com/BastianBraun121

Koszyk0
Brak produktów w koszyku!
Menu

Wyszukiwarka