News

Tesla przywraca kierunkowskazy w Modelu 3 ale nie za darmo

Tesla przywraca kierunkowskazy w Modelu 3, ale nie za darmo i to jest niestety ta zła wiadomość.

Tesla od lat konsekwentnie podąża drogą upraszczania wnętrz swoich samochodów. Nie wszystkim się to może podoba, ale w końcu raczej spora większość z nas użytkowników dojrzewa do tematu i akceptuje rozwiązania amerykańskiego producenta.

Ekrany zastępują przyciski, a tradycyjne elementy sterowania znikają w imię minimalistycznego designu i wizji przyszłości, w której kierowca staje się jedynie pasażerem.

Nieszczęsny Highland

W odświeżonym Modelu 3, znanym pod wewnętrzną nazwą „Highland”, firma poszła o krok dalej i usunęła dźwignie kierunkowskazów, zastępując je przyciskami na kierownicy. Pomysł miał być odważny i futurystyczny, ale rzeczywistość szybko zweryfikowała te założenia. narzekanie ludzi odbija się szerokim echem. Poza tym, ogromnym problemem jest włączanie „guzikowych” kierunkowskazów na rondzie. Graniczy to z cudem, a ręce plączą się jedna przez drugą. Często też wciskamy nie ten kierunkowskaz, który zamierzaliśmy wcisnąć:)

Nieszczęśliwy pomysł Tesli – przyciski ze strzałkami.

Ludzie chcą klasyki

Dla wielu kierowców brak klasycznych manetek, okazał się nie tyle innowacją, co irytacją. Niby drobny szczegół, a jednak mocno wpływający na codzienną jazdę. Włączanie kierunkowskazu kciukiem, bez fizycznego „kliknięcia” dźwigni, bywało nieintuicyjne, szczególnie w sytuacjach wymagających szybkiej reakcji. Tesla przez lata przyzwyczaiła swoich klientów do niestandardowych rozwiązań, ale tym razem fala krytyki była wyjątkowo głośna.

Tesla słucha swoich klientów ale…

Odpowiedź nadeszła zaskakująco szybko. Tesla ogłosiła, że kierunkowskazy wracają, choć nie w formie standardowego wyposażenia, a jako opcja retrofitu. W Chinach można już zamówić zestaw przywracający klasyczne „stalki” do Modelu 3 Highland. Cena?

2 499 juanów, czyli około 350 dolarów. Nie jest to kwota zaporowa, ale dla wielu właścicieli pewien dysonans pozostaje: oto firma, która sama zabrała sprawdzony element, teraz sprzedaje jego powrót jako dodatkowy produkt. O co chodzi? No właśnie… jeśli nie wiadomo o co, to zapewne o kasę, choć może nie było to faktycznie zamierzone przez amerykańskiego producenta.

Jeszcze nie w Europie

Na razie retrofit jest dostępny wyłącznie w Chinach i nie wiadomo, czy i kiedy pojawi się na innych rynkach. Tesla zwykle testuje nowe rozwiązania na swoim największym rynku i dopiero później decyduje o globalnym wdrożeniu. Można jednak przypuszczać, że presja użytkowników w Europie czy Stanach Zjednoczonych będzie podobna, a zainteresowanie zestawem wysokie.

Co ciekawe, nie wszystkie modele poszły tak daleko w kierunku minimalizmu. Model Y w swojej odświeżonej wersji zachował klasyczne kierunkowskazy, usuwając jedynie dźwignię zmiany biegów. To rozwiązanie zostało przyjęte znacznie cieplej, co pokazuje, że użytkownicy są gotowi na nowości, ale nie na rewolucję w każdym detalu. Kierunkowskaz, mimo że wydaje się prostą funkcją, jest dla kierowcy narzędziem niemal instynktownym, a jego ergonomia okazuje się ważniejsza niż estetyczna czystość projektu. Często jeździmy na pamięć. Kierunkowskaz to odruch. Wyuczony i instynktowny. Często nie myślimy o nim w ogóle, tylko sygnalizujemy odpowiedni kierunek jazdy. Trochę bezwiednie, nie myślimy o tym. Naciskane strzałki, w formie guzików na kierownicy, po prostu się nie sprawdziły i tyle…

Kierunek dobry ale dlaczego za pieniądze?

Decyzja Tesli jest więc interesującym zwrotem akcji. Z jednej strony to dowód, że firma słucha opinii użytkowników. Z drugiej, przykład tego, jak daleko może posunąć się w testowaniu granic minimalizmu, zanim rynek zacznie się buntować. A gdy już się zbuntuje, rozwiązaniem okazuje się produkt dodatkowy, który zamiast być standardem, staje się kolejnym źródłem przychodu. Na skalę, na którą Tesla sprzedaje swoje auta, dochód ten może być liczony w dziesiątkach milionów dolarów. A to nie są drobne, nawet dla takiego giganta jak amerykańska Tesla.

Można to nazwać odwagą, można też sprytem biznesowym. Jedno jest pewne: historia z kierunkowskazami pokazuje, że nawet w świecie Tesli, gdzie innowacja jest na pierwszym miejscu, czasem to zwykłe przyzwyczajenia kierowców wygrywają z futurystyczną wizją.

Fot: x.comAllTeslas, x.com/arnthorjon

Koszyk0
Brak produktów w koszyku!
Menu

Wyszukiwarka