Opłaty w UK, to nic innego, jak nowy elektropodatek. Niestety musiało to kiedyś nastąpić. Miejmy nadzieję, że u nas nie wprowadzą takich opłat, zbyt szybko.
Nowy podatek „pay-per-mile” w Wielkiej Brytanii, co naprawdę oznacza dla właścicieli samochodów elektrycznych?
Rząd UK planuje wprowadzić opłatę 3 pensy za każdą milę, dla samochodów elektrycznych od 2028 r. Czy to koniec „gratisowej” eksploatacji EV? Jeśli ktoś dużo jeździ EV, a jest takich osób naprawdę sporo, to niestety opłata ta może być dość dotkliwa.
O co chodzi w tym całym podatkowym zamieszaniu?
Brytyjski rząd rozważa wprowadzenie opłaty „pay-per-mile” dla pojazdów elektrycznych. W mediach pojawia się liczba 3 pensy za milę, z możliwą datą wejścia w życie 2028, po publicznej konsultacji. Pomysł ma na celu częściowe zrekompensowanie spadku wpływów z akcyzy paliwowej oraz sfinansowanie utrzymania i rozbudowy sieci drogowej i sieci ładowania.
Najważniejsze fakty
1. Proponowana stawka: media raportują scenariusz około 3 pensy / mile (wariant rządowy omawiany przed budżetem).
2. Harmonogram: planowana implementacja od 2028 (po fazie konsultacji i prób technologicznych).
3. Skala wpływów: analitycy szacują możliwość wygenerowania ok. £1,5–1,9 mld rocznie w zależności od stawek i zwolnień, oraz ilości aut.
4. Zakres: raporty sugerują, że w zakresie mogą być uwzględnione także plug-in hybridy; rząd rozważa różne kategorie i ewentualne ulgi.
5. Reakcja branży: producenci i floty ostrzegają przed dodatkowym obciążeniem kosztowym i ryzykiem spadku popytu; niektórzy już publicznie krytykują pomysł.
(powyższe kluczowe punkty oparte są na aktualnych doniesieniach prasowych i analizach rządowych dostępnych na Wyspach).
Rachunek dla właściciela EV, czyli pobawmy sie matematyką:)
Podstawowa arytmetyka, żeby nikt nie mógł się przyczepić do „niejasności”.
– 3 pensy / mile = 0,03 GBP / mile.
– 1 mile = 1,60934 km → to ≈ 0,0186 GBP / km (1,86 pensa/km).
– Dla przeciętnego kierowcy w UK (przyjmijmy 8 000 miles/rok, liczba często używana w mediach omawiających projekt):
8 000 * £0,03 = £240/rok dodatkowo, jako koszt użytkowania takiego auta.
Jednak 8000 mil to zaledwie 12800 km. Według naszych polskich standardów to wręcz MEGA mały przebieg. Myślę, że realne przebiegi EV są dużo wyższe. Przyjmijmy więc 20 000 km rocznie, będzie bardziej uczciwie. W takim wypadku robi nam się opłata roczna na poziomie 600 funtów, czyli około 3000 złotych. Sporo!
Ale to nie wszystko!!!
Porównanie do obecnych opłat: od 1 IV 2025 standardowa opłata roczna VED dla większości EV to £195 (po pierwszym roku) więc musimy to zsumować. VED + opłata za przejechane mile. W praktyce kierowca pokonujący 8 000 mil zapłaciłby ~£435 rocznie pod warunkiem przyjęcia scenariusza 3p/mile. Przy 20 000 to już prawdziwy kataklizm finansowy.
Kogo uderzy najbardziej?
1. Kierowcy o dużym przebiegu rocznym (dostawcy last-mile, kurierzy, samochody firmowe), zapłata per mile, uderza relatywnie mocno we floty i samozatrudnionych. Zwłaszcza przy niskich marżach. (już dziś branża flotowa alarmuje).
2. Właściciele aut EV z bardzo niskim przebiegiem odczują względnie niewiele, dla 2–3 tys. mil/rok opłata to zaledwie kilkadziesiąt funtów. Choć takich kierowców pewnie jest zaledwie promil, nawet nie procent. Bo kto nie lubi jeździć autami elektrycznymi?
3. Plug-in hybridy (PHEV), media i branża mówią, że mogą być „in scope” (czyli opodatkowane), co eliminuje dotychczasową lukę. Nie wiadomo jednak w jakim zakresie.
Kwestie implementacyjne i technologiczne (gdzie są pułapki)
1. Metoda pomiaru przejechanych mil: opcje to telematyka (GPS), sczytywanie z licznika, raporty operatorów flotowych. Każde rozwiązanie ma wady: prywatność danych, koszty instalacji i ryzyko manipulacji.
2. Ochrona prywatności: rząd musi zaproponować mechanizmy minimalizujące przekazywanie lokalizacji — np. liczenie mil off-device (licznik lokalny z potwierdzeniem) albo systemy anonimizujące. Bez solidnych gwarancji prywatności, opór społeczny będzie duży. A z danymi osobowymi nie ma żartów, choć faktem jest, że Wielka Brytania już w Unii nie jest. Więc ostre restrykcje mogą jej nie dotyczyć, przynajmniej teoretycznie.
3. Administracja i koszty poboru. Automatyzacja, integracja z już istniejącymi systemami poboru opłat (np. via DVLA) kluczowe, by koszt poboru nie zjadał wpływów.
Wiadomo, że dziś, każdy system elektroniczny poboru opłat aby działał i chronił dane, to koszt sięgający często dziesiątek milionów złotych, euro, czy wreszcie funtów. A to wydatek nie do zbagatelizowania.
Polityczne i społeczne ryzyka
Ryzyko regresywności: mieszkańcy poza miastami pokonują więcej kilometrów i nie mają alternatywy transportowej, opłata może być postrzegana jako niesprawiedliwa.
Ryzyko polityczne: wprowadzenie bez jasnych ulg/flotowych wyjątków, może wywołać silny sprzeciw branży i wyborców (już słychać głosy krytyczne w mediach).
Czy to krok uzasadniony?
Z punktu widzenia fiskalnego model „pay-per-mile” jest przejrzystą odpowiedzią na malejące wpływy z paliw. Z punktu widzenia politycznego i społecznego, wymaga jednak wyważenia: mechanizmy zwolnień, przejrzystość wykorzystania wpływów (np. inwestycje w infrastrukturę ładowania i drogi) oraz ochrona prywatności, dostaną kluczowe znaczenie. Jeśli rząd tego nie zabezpieczy, ryzyko spadku zaufania i efektu odłożonego popytu na EV wzrośnie.
Więcej znajdziecie w oryginalnych źródłach:
• „A tax roadmap for electric cars”, The Guardian, 12 XI 2025.
• CarbonBrief / podsumowanie doniesień: możliwość wpływów ok. £1.8 mld i planowanych terminów (omawiane w mediach).
• GOV.UK — aktualne zasady Vehicle Excise Duty (VED) dla EV (stan na 2025).
• FleetNews — informacja, że plug-in hybridy mogą być „in scope” dla pence-per-mile.
• Financial Times / branżowe protesty producentów i komentarze sektora.
Fot:x.comyorkshire_bus