News

Telefon Tesli? Nie, Musk chce czegoś znacznie większego

Telefon Tesli? Nie, Musk chce czegoś większego. Czegoś, czego nie spodziewał się chyba nikt, czekając aż tesla wypuści swojego super smartfona…

Plotki o Tesli Phone przewijały się od lat. Raz ktoś wygrzebał w sieci fałszywe rendery, raz anonimowy insider rzucił plotką, a potem internet żył tym miesiącami. Brzmiało kusząco: telefon szyty pod Teslę, pod Starlinka, z kosmicznym logo na obudowie. Tylko że… Musk nie jest od tworzenia kolejnych zabawek. On ma obsesję na punkcie infrastruktury. I właśnie dlatego plan jest o wiele ciekawszy, niż jakikolwiek „Tesla Phone”.

Ciekawa wizja telefonu od Tesli… która niestety, nigdy nie ujrzy światła dziennego.

O co chodzi? UWAGA: każdy telefon ma dostać łączność ze Starlinkiem. Nie jeden model. Nie kolejny gadżet premium. Każdy!

Technologia na poziomie chipu

I w tym momencie robi się poważnie. Bo jeśli naprawdę każdy iPhone, każdy Samsung, każdy chiński średniak za 1200 zł, będzie w stanie złapać satelitę i wypluć internet tam, gdzie dziś zasięg umiera, to nie jest produkt. To jest zmiana reguł gry.

SpaceX już robi pod to porządną robotę. Zamiast negocjować wiecznie z operatorami, Musk po prostu wykłada 17 miliardów dolarów i kupuje własne pasmo częstotliwości od Ecostara. To tak, jakby ktoś na imprezie wyłączył muzykę, wrzucił własną playlistę i jeszcze przejął głośniki. A reszta może tylko patrzeć. Operatorzy komórkowi mają powody, żeby się bać, bo do tej pory traktowali Starlinka, jako ciekawostkę dla kamperów i wiosek na końcu świata. A teraz nagle Musk może wejść im w sam środek „piaskownicy” i nieźle w niej namieszać.

Proste? Skądże znowu…

Oczywiście, to nie jest magia. Trzeba upchnąć w telefonach nowe chipy, zdolne do rozmów z satelitami. Muszą je tak zaprojektować, żeby nie wysysały baterii w godzinę. Trzeba poradzić sobie z tym, że sygnał satelitarny gubi się w mieście, między budynkami szybciej niż turyści, na starym mieście w Rzymie. To są realne problemy. Ale SpaceX nie istnieje po to, żeby klepać łatwe rzeczy. Oni od początku wyznaczają sobie, jak mawiają niektórzy „chore cele”. Mało tego, że je wyznaczają, to jeszcze je realizują i to z dużym sukcesem.

Jeśli projekt wypali, to będzie rewolucja, której nie zauważysz w sklepie z elektroniką, ale poczujesz w życiu. W górach w Bieszczadach, na kempingu w Toskanii, na promie do Grecji. Nagle internet nie będzie luksusem, tylko normą. I to nie dzięki lokalnemu operatorowi, tylko dzięki satelitom, które Musk rozrzuca nad nami jak konstelację nowoczesnych gwiazd.

Czy to się uda? Nie wiem. Musk ma talent do przesuwania terminów i sprzedawania marzeń szybciej niż dowozi realne produkty. Ale jeśli nawet połowa tego planu wejdzie w życie, operatorzy komórkowi będą musieli przełknąć gorzką pigułkę. Bo zamiast śmiesznego „Tesla Phone”, każdy z nas będzie miał w kieszeni telefon Muska – czy tego chcemy, czy nie. Choć może precyzyjniej, trzeba byłoby powiedzieć, telefon z technologią Muska w środku.

Fot: x.comElonMuskNews360, x.comElonMuskNews47

Koszyk0
Brak produktów w koszyku!
Menu

Wyszukiwarka